Narodowy Stary Teatr

Udostępnij

Można powiedzieć, że w ostatnim sezonie, może dwóch, a na pewno w końcówce dyrekcji, Janowi Klacie udało się to, o czym marzył, jak każdy dyrektor tej sceny, to, o czym rytualnie pisali krytycy (czy szerzej mówiąc: dyskutanci różnych opcji). Udało się mianowicie osiągnąć porozumienie teatru i publiczności, całkiem jak w mitycznych latach siedemdziesiątych.

A już to, co Disney zrobił z Kopciuszkiem (i to dwa razy!), złości najbardziej. Seksistowski banał podany na różowej tacy. Choć przecież to nie Hollywood jako jedyne postanowiło przepisać baśnie, dostosowując opowieść do zmiennych tez i oczekiwań. Przyzwyczailiśmy się, że baśń to rodzaj fabularnej plasteliny – rozgniatanie uznajemy za nadawanie formy, której nietrwałość staje się zaletą.

Odwołanie Waldemara Zawodzińskiego w Teatrze im. Jaracza w Łodzi, nierozstrzygnięty konkurs w Teatrze im. Osterwy w Lublinie i powołanie przez marszałka województwa lubelskiego Redbada Klynstry-Komarnickiego, decyzja o rozpisaniu konkursu na dyrektora Teatru im. Modrzejewskiej w Legnicy – czy to nowa ofensywa władzy w kulturze, tym razem na poziomie samorządów wojewódzkich?

Najbardziej spektakularna jest zmiana w Lublinie i od niej chciałbym zacząć – jest ona o tyle znacząca, że pokazuje pewien trend normalizacji, która, moim zdaniem, będzie postępować. 

Udostępnij