Kwiaty dla Marty Fik

Jacek Sieradzki
Blog
15 gru, 2020

Zawstydziła nas Dorota Buchwald. „Ponieważ nic się nie «urodziło» innego, to jutro w Encyklopedii Teatru Polskiego pojawi się nadbitka z «Dialogu» z Kwiatami dla Marty Fik i informacja, że wszystkie książki Marty są dostępne w e-czytelni ETP. Zapowiemy to na FB Encyklopedii... I tyle mogę zrobić... Możecie też – jeśli chcecie – jakoś to upublicznić. Wysyłam Wam nadbitkę...”

Dorotko, kto dziś wie, co to jest „nadbitka”? W Googlu wyskakują głównie podbitki dachowe.

Kwiaty dla Marty Fik to mały blok wspomnień i artykuł Wojciecha Majcherka. Opublikowaliśmy te teksty w „Dialogu” w pierwszą rocznicę jej śmierci. Właśnie minęła rocznica dwudziesta piąta. Dorota namawiała nas na nowe publikacje. Tylko że im bardziej zbliżał się 11 grudnia, tym bardziej nie mieliśmy pomysłu. I w końcu „nic się nie urodziło”.

Marta Fik była jednym z najpiękniejszych ludzi, jakich miałem szczęście spotkać. Wszyscy, którzy ją znali, opowiadają o jej zawodowej rzetelności, pracowitości, o jej uroku, rozbrajającym sposobie bycia, roztrzepaniu, roztargnieniu, umiejętności śmiania się z samej siebie. Była otwarta, kontaktowa, spontaniczna, nieczuła na rangi czy zasługi. Ale pod całą tą maską krył się ktoś, kto z jednej strony bardzo serio, zasadniczo patrzy na świat, doskonale rozgranicza co w nim na tak, co na nie, gdzie przebiega granica elementarnej przyzwoitości – a z drugiej strony ktoś organicznie życzliwy ludziom i zwyczajnie niezdolny do sprawiania im przykrości. To w niej walczyło: przenikliwe rozpoznawanie postępków bliźnich, bezlitosne odfiltrowywanie każdego fałszu czy pozy – i nieuleczalna pobłażliwość dla różnych nieładnych numerów, którymi ci właśnie bliźni jej samej sprawiali ból. Mówiła o tym z gorzkim zdziwieniem, jakby tego właśnie ni w ząb nie potrafiła zrozumieć: jak można tak nielojalnie, tak nisko... A w sobie nie zmieniała nic. Na nasze szczęście.

W pisaniu zaś, przynajmniej w czasach recenzenckich, pracy w „Teatrze”, „Kulturze”, „Polityce” i „Twórczości”, była surowa i zimna jak nóż. Jakby całe to ciepło, którym emanowała w życiu, zostało dokumentnie odessane z tekstów. Egzaminowała teatr, przede wszystkim reżyserów, z myśli interpretacyjnej, ze sposobu czytania dramatu, chciała wiedzieć w imię czego, jakich konstrukcji intelektualnych, jakich przesłań podejmowane są nawet drobne decyzje sceniczne. I nie dawała się zwieść błyszczącym liczmanom, pozarozumowym bełkotom, pustej widowiskowości. Tępiła narcyzm reżyserski, aktorski, upajanie się myślową łatwizną. Nie stroniła od morderczych uogólnień, odsądzała od czci i wiary całe serie przedstawień, ba, całe sezony. Wojciech Majcherek sumując w Kwiatach dla Marty Fik jej działalność recenzencką, z trudem znajdywał te nieliczne zjawiska, które doceniała, też zresztą z ostrożnym dystansem, żeby nie przesadzić. I zauważał, że komentatorką bieżących poczynań teatru była krótko; uciekała w syntezy, w tematy ogólniejsze, w pedagogikę. Co było chyba nieuniknione: ileż można łajać bez widoków na poprawę!

Kto zajrzy dziś do książek Marty Fik, które dzięki Dorocie Buchwald wiszą w Encyklopedii Teatru Polskiego, dostępne na jedno kliknięcie? W swoim czasie były bezcenne. Dziś, gdy rozprawiają się surowo z myślową zawartością przedstawień, o których pamięć ginie już w mroku – zainteresują tylko historyków, jakkolwiek by to okrutnie brzmiało. A nasze wspomnienia? Te z „Dialogu” sprzed dwudziestu czterech lat i to moje dzisiejsze? Zostaniemy we własnym starzejącym się gronie znajomych, przyjaciół i uczniów, wzruszając się i perswadując na przykład Elżbiecie Morawiec, że ogłoszona przez nią w „Teatrologii.info” supozycja, że Marta Fik rzuciłaby się dziś w sukurs lubelskiemu tłukowi, którego ustanowiono w Ministerstwie Nauki i Edukacji, by rozsierdzał inteligencję – że supozycja ta jest czystą aberracją? 

Kładziemy świeże kwiaty na grobie Marty Fik. I nadbitkę też.

Udostępnij

W zespole redakcyjnym „Dialogu” od 1984 roku. Od 1991 roku – redaktor naczelny. Krytyk teatralny. Ukończył Wydział Wiedzy o Teatrze Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie. W latach 1986–2002 był stałym recenzentem „Polityki”, w latach 2003–2011 pisał w „Przekroju”. Był pomysłodawcą konkursu na scenariusz festiwalu teatralnego w Katowicach, a potem dyrektorem artystycznym kilku edycji Festiwalu Twórczości Reżyserskiej „Interpretacje”. Koordynator merytoryczny Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Dyrektor artystyczny Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych R@Port w Gdyni.